Daniel Leżoń
Transkrypcja ścieżki 1
[Głos 1] Życzę wam zintegrowania i siły.
[Głos 2] Życzę wam, żebyście pokochali siebie.
[Głos 3] Życzę wam, żebyście znaleźli chwilę, żeby się zatrzymać.
[Głos 4] Życzę nam, abyśmy nie bali się uzewnętrzniać naszych emocji.
[Głos 5] Życzę wam wytrwałości w wierze, w marzenia.
[Głos 6] Życzę wam, żebyście się nigdy nie poddawali.
[Głos 7] Życzę wam wielu chwil głębokich oddechów.
[Głos 8] Życzę Ci, żeby w twoim pracoholizmie znalazła się przestrzeń dla samego ciebie.
[Głos 9] Życzę ci sprzyjających ludzi, tobie.
[Głos 10] Życzę Ci spokoju.
[Głos 11] Życzę ci pewności siebie.
[Głos 12] Życzę ci, żebyś wybaczył sobie to, że nie jesteś idealny.
[Głos 13] Życzę ci przyjaciela.
[Głos 14] Życzę ci trzeźwości umysłu.
[Głos 15] Życzę ci przekucia strachu w działanie.
[Głos 16] Życzę ci, żebyś znalazł kogoś, przy kim naprawdę czujesz się bezpiecznie.
[Głos 17] Życzę ci, żebyś dostrzegał światło nawet w takich najcięższych i najciemniejszych okresach twojego życia.
[Głos 18] Życzę ci odwagi i wytrwałości. Kocham cię.
[Głos 19] Życzę ci, żebyś pokochał siebie na tyle i poczuł się na tyle pewnie, żebyś nie musiał niczego nikomu udowadniać.
[Głos 20] Życzę ci, żebyś nie bał się marzyć.
[Głos 21] Cześć. Życzę ci, żebyś mógł spojrzeć w lustro, żebyś nie bał przyznać się do błędu, żebyś nie bał się rozpaść. Życzę ci, żebyś mógł ułożyć się z powrotem.
[Głos 22] Życzę ci większej odwagi i sprawczości.
[Głos 23] Życzę ci, żebyś nigdy nie musiał się za siebie wstydzić.
Transkrypcja ścieżki 2
[Głos 1] Życzę Ci, żebyś miał mniej bólu w ciele, żeby Ci się łatwiej poruszało i żeby każdy poranek nie był taki ciężki.
[Głos 2] Życzę Ci wiary w to, że jest wokół Ciebie dużo osób, którym na Tobie zależy.
[Głos 3] Życzę Ci, abyś miał siłę walczyć o siebie, żebyś znalazł w sobie tę siłę, która pozwoli Ci się zmienić, tak jak będziesz chciał.
[Głos 4] Życzę Ci, żeby było Ci dobrze tam, gdzie jesteś.[Głos 5] Życzę Ci spełnienia najskrytszych marzeń.
[Głos 6] Życzę Ci poczucia bezpieczeństwa w niepewności.
[Głos 7] Życzę Ci, abyś nauczył się okazywać swoje emocje i ich nigdy nie kryć.
[Głos 8] Życzę Ci, żebyś się zawsze czuł wystarczający, wystarczający żeby być, żeby być kochanym i żebyś zawsze czuł się sobą.
[Głos 9] Życzę Ci, abyś miał tyle siły oraz odpowiedzialności, aby być w relacji, dlatego że chcesz w niej być, a nie dlatego, że tak wypada.
[Głos 10] Życzę Ci odwagi bycia sobą.
[Głos 11] Życzę Ci, żebyś w końcu mnie spotkał i życzę Ci, żebyś nie miał tylu problemów ciągle, żeby Ci się tak wszystko nie sypało.
[Głos 12] Życzę Ci radości na co dzień, optymizmu.
[Głos 13] Życzę Ci, żebyśmy tak naprawdę się poznali.
[Głos 14] Życzę Ci śmiechu.
[Głos 15] Życzę Ci, żebyś był szczęśliwy w życiu.
[Głos 16] Ja Ci życzę, żeby były jaja jak berety i żeby życie nie było takie poważne i żeby było dużo śmiechów i lekkości.
[Głos 17] A ja Ci życzę, żebyś nie bał się tego, że możesz żyć prawdziwie, a nie tylko w pozorach, które dobrze wyglądają na zdjęciu.
[Głos 18] Życzę Ci miłości.
[Głos 19] Życzę Wam, tutaj Wam, żebyście się czuli zajebiście, żebyście czuli swoją siłę i zintegrowanie.
[Głos 20] Życzę Ci zdrowia.
[Głos 21] Czego ja Ci jeszcze życzę? Życzę Ci, żebyś szanował siebie, swój czas i spędzał go tylko z osobami, z którymi naprawdę chcesz go spędzać, a nie mówił, jakoś to będzie.
[Głos 22] Życzę Ci rozwiązania Twoich problemów, zmartwień oraz tego, żebyś znalazł swój cel, cele i do nich dążył oraz je zrealizował.
[Głos 23] Życzę nam, żeby to wszystko się spełniło.
Transkrypcja ścieżki 3
[głos 1] Życzę ci żebyś odkrywał świat z taką ciekawością. Jestem pewien, że świat da ci wszystko, czego jesteś ciekaw.
[głos 2] Życzę Ci wyjścia z głowy, wyjścia do przodu, wyjścia do działania, wyjścia do aktywności, do innych ludzi na zewnątrz.
[głos 3] Życzę Ci żebyś miał szansę się wzruszyć.
[głos 4] Życzę Ci żebyś miał odwagę podejmować decyzje i się nimi cieszyć.
[głos 5] Życzę ci żebyś częściej dawał sobie więcej oddechu. To jest takie fajne.
[głos 6] (westchnienie) życzę ci żebyś sobie pozwalał na co masz ochotę.
[głos 7] życzę Ci spokoju, ale takiego prawdziwego spokoju.
[głos 8] życzę Ci odpuszczenia.
[głos 9] życzę ci pielęgnowania autentycznej obecności.
[głos 10] Życzę Ci żebyś był swoim autorytetem.
[głos 11] życzę ci żebyś odrzucił negatywną energię i czasami po prostu odpuścił i był w zgodzie ze sobą.
[głos 12] życzę ci wytrwałości i siły.
[głos 13] życzę ci żebyś pamiętał, że te zasady, które są dookoła ciebie nie są ostateczne i nie musisz z nimi grać i bierz życie, takie jakie chcesz.
[głos 14] życzę ci więcej odwagi i empatii dla siebie i innych. I żebyś więcej brał z tego, co tu i teraz.
[głos 15] życzę Ci miłości.
[głos 16] życzę ci żebyś jeszcze chwilę wytrzymał, bo niedługo będziesz się z tego śmiać.
[głos 17] życzę ci żeby twoje włosy pachniały szamponem Adama, ponieważ pachnie zajebiście. Bardzo mi się podoba (śmiech)
Transkrypcja ścieżki 4
[Głos 1] Życzę Ci, żebyś wyszedł z pokoju, żebyś nie siedział tam tak długo. I życzę Ci, że jak masz jakiś problem, żebyś się nim podzielił.
[Głos 2] Życzę Ci, żebyś znowu odnalazł siebie, swoją wartość, niezależnie od tych osób, które przez lata były z Tobą i nie zawsze życzyły Ci najlepiej.
[Głos 3] Życzę Ci odwagi, siły do działania, wiary we własne możliwości i takiej odwagi, żeby zaryzykować.
[Głos 4] Życzę Ci szczęścia, a Tobie życzę luzu.
[Głos 5] Życzę Ci, żebyś pozwolił sobie dotknąć tego, co boli i pozwolił sobie wyzdrowiać, bo tak dużo jeszcze możesz, tak dużo przed Tobą. Dzięki.
[Głos 6] Życzę Ci, żebyś przestał się bać.
[Głos 7] Życzę Ci, żeby z Twoich oczu zawsze wyglądała przyjaźń. Życzę Ci, żeby to serce, które masz schowane pod klatką, za żebrami, było zawsze sercem na dłoni, pełnym dobroci. Nie bój się, że ktoś Cię zrani. Zabliźni się. Do wesela się zagoi. Trzymaj się.
[Głos 8] Życzę Ci miłości.
[Głos 9] Życzę Ci, żebyś mógł cierpieć jak najmniej. Czy to przez swoją kondycję zdrowotną, czy przez szarość, która potrafi się oblepiać i nasycać beznadzieją. I życzę nam, żebyśmy mogli odbyć jeszcze dużo fajnych przygód razem.
[Głos 10] Życzę Ci, żebyś nigdy nie wstydził i nie musiał się wstydzić swoich uczuć.
[Głos 11] Życzę Ci powodzenia w Twojej walce z wiatrakami i zachowania swojej miękkości.
[Głos 12] Życzę Ci odwagi do tego, żeby żyć, bo na nic nie jest za późno. Życzę Ci, żebyś celebrował swoją otwartość, miłość do ludzi, radość i nigdy nie zatrzymywał jej niezależnie od tego, co mówi otoczenie.
[Głos 13] Życzę Ci, abyś żył w zgodzie ze sobą.
[Głos 14] Życzę Ci, żebyś przestał udawać, grał role, które nie są dla Ciebie. Bądź sobą.
[Głos 15] Życzę Ci, żebyś został z nami jak najdłużej oraz żebyś czerpał radość z każdego dnia.
[Głos 16] Życzę Ci, żebyś nie bał się żyć.
[Głos 17] Życzę Tobie, abyś nie ukrywał swoich uczuć, żebyś umiał je wyrażać, żebyś czuł się kochany, współodczuwany i żeby nigdy nikt Ciebie nie zranił.
[Głos 18] Życzę Ci autentyczności, spontaniczności, odwagi bycia sobą, że nawet wtedy, kiedy ktoś Cię skrzywdzi, żebyś się nie zamknął nigdy na innych ludzi. Bądź sobą.
[Głos 19] Życzę Ci, żebyś znalazł sobie tyle siły, abyś odnalazł spokój i po prostu bądź szczęśliwy.
[Głos 20] Życzę Ci, abyś żył jak najdłużej.
[Głos 21] Życzę Ci, abyś utracił smak samotności.
Transkrypcja ścieżki 5
[Głos 1] Życzę Ci, żebyś wyszedł z pokoju, żebyś nie siedział tam tak długo. I życzę Ci, że jak masz jakiś problem, żebyś się nim podzielił.
[Głos 2] Życzę Ci, żebyś znowu odnalazł siebie, swoją wartość, niezależnie od tych osób, które przez lata były z Tobą i nie zawsze życzyły Ci najlepiej.
[Głos 3] Życzę Ci odwagi, siły do działania, wiary we własne możliwości i takiej odwagi, żeby zaryzykować.
[Głos 4] Życzę Ci szczęścia, a Tobie życzę luzu.
[Głos 5] Życzę Ci, żebyś pozwolił sobie dotknąć tego, co boli i pozwolił sobie wyzdrowiać, bo tak dużo jeszcze możesz, tak dużo przed Tobą. Dzięki.
[Głos 6] Życzę Ci, żebyś przestał się bać.
[Głos 7] Życzę Ci, żeby z Twoich oczu zawsze wyglądała przyjaźń. Życzę Ci, żeby to serce, które masz schowane pod klatką, za żebrami, było zawsze sercem na dłoni, pełnym dobroci. Nie bój się, że ktoś Cię zrani. Zabliźni się. Do wesela się zagoi. Trzymaj się.
[Głos 8] Życzę Ci miłości.
[Głos 9] Życzę Ci, żebyś mógł cierpieć jak najmniej. Czy to przez swoją kondycję zdrowotną, czy przez szarość, która potrafi się oblepiać i nasycać beznadzieją. I życzę nam, żebyśmy mogli odbyć jeszcze dużo fajnych przygód razem.
[Głos 10] Życzę Ci, żebyś nigdy nie wstydził i nie musiał się wstydzić swoich uczuć.
[Głos 11] Życzę Ci powodzenia w Twojej walce z wiatrakami i zachowania swojej miękkości.
[Głos 12] Życzę Ci odwagi do tego, żeby żyć, bo na nic nie jest za późno. Życzę Ci, żebyś celebrował swoją otwartość, miłość do ludzi, radość i nigdy nie zatrzymywał jej niezależnie od tego, co mówi otoczenie.
[Głos 13] Życzę Ci, abyś żył w zgodzie ze sobą.
[Głos 14] Życzę Ci, żebyś przestał udawać, grał role, które nie są dla Ciebie. Bądź sobą.
[Głos 15] Życzę Ci, żebyś został z nami jak najdłużej oraz żebyś czerpał radość z każdego dnia.
[Głos 16] Życzę Ci, żebyś nie bał się żyć.
[Głos 17] Życzę Tobie, abyś nie ukrywał swoich uczuć, żebyś umiał je wyrażać, żebyś czuł się kochany, współodczuwany i żeby nigdy nikt Ciebie nie zranił.
[Głos 18] Życzę Ci autentyczności, spontaniczności, odwagi bycia sobą, że nawet wtedy, kiedy ktoś Cię skrzywdzi, żebyś się nie zamknął nigdy na innych ludzi. Bądź sobą.
[Głos 19] Życzę Ci, żebyś znalazł sobie tyle siły, abyś odnalazł spokój i po prostu bądź szczęśliwy.
[Głos 20] Życzę Ci, abyś żył jak najdłużej.
[Głos 21] Życzę Ci, abyś utracił smak samotności.
Transkrypcja ścieżki 6
[Głos 1] Życzę Ci, żebyś wyszedł z pokoju, żebyś nie siedział tam tak długo. I życzę Ci, że jak masz jakiś problem, żebyś się nim podzielił.
[Głos 2] Życzę Ci, żebyś znowu odnalazł siebie, swoją wartość, niezależnie od tych osób, które przez lata były z Tobą i nie zawsze życzyły Ci najlepiej.
[Głos 3] Życzę Ci odwagi, siły do działania, wiary we własne możliwości i takiej odwagi, żeby zaryzykować.
[Głos 4] Życzę Ci szczęścia, a Tobie życzę luzu.
[Głos 5] Życzę Ci, żebyś pozwolił sobie dotknąć tego, co boli i pozwolił sobie wyzdrowiać, bo tak dużo jeszcze możesz, tak dużo przed Tobą. Dzięki.
[Głos 6] Życzę Ci, żebyś przestał się bać.
[Głos 7] Życzę Ci, żeby z Twoich oczu zawsze wyglądała przyjaźń. Życzę Ci, żeby to serce, które masz schowane pod klatką, za żebrami, było zawsze sercem na dłoni, pełnym dobroci. Nie bój się, że ktoś Cię zrani. Zabliźni się. Do wesela się zagoi. Trzymaj się.
[Głos 8] Życzę Ci miłości.
[Głos 9] Życzę Ci, żebyś mógł cierpieć jak najmniej. Czy to przez swoją kondycję zdrowotną, czy przez szarość, która potrafi się oblepiać i nasycać beznadzieją. I życzę nam, żebyśmy mogli odbyć jeszcze dużo fajnych przygód razem.
[Głos 10] Życzę Ci, żebyś nigdy nie wstydził i nie musiał się wstydzić swoich uczuć.
[Głos 11] Życzę Ci powodzenia w Twojej walce z wiatrakami i zachowania swojej miękkości.
[Głos 12] Życzę Ci odwagi do tego, żeby żyć, bo na nic nie jest za późno. Życzę Ci, żebyś celebrował swoją otwartość, miłość do ludzi, radość i nigdy nie zatrzymywał jej niezależnie od tego, co mówi otoczenie.
[Głos 13] Życzę Ci, abyś żył w zgodzie ze sobą.
[Głos 14] Życzę Ci, żebyś przestał udawać, grał role, które nie są dla Ciebie. Bądź sobą.
[Głos 15] Życzę Ci, żebyś został z nami jak najdłużej oraz żebyś czerpał radość z każdego dnia.
[Głos 16] Życzę Ci, żebyś nie bał się żyć.
[Głos 17] Życzę Tobie, abyś nie ukrywał swoich uczuć, żebyś umiał je wyrażać, żebyś czuł się kochany, współodczuwany i żeby nigdy nikt Ciebie nie zranił.
[Głos 18] Życzę Ci autentyczności, spontaniczności, odwagi bycia sobą, że nawet wtedy, kiedy ktoś Cię skrzywdzi, żebyś się nie zamknął nigdy na innych ludzi. Bądź sobą.
[Głos 19] Życzę Ci, żebyś znalazł sobie tyle siły, abyś odnalazł spokój i po prostu bądź szczęśliwy.
[Głos 20] Życzę Ci, abyś żył jak najdłużej.
[Głos 21] Życzę Ci, abyś utracił smak samotności.
Kamil Kak
Mapa symboli na tkaninie Kamila Kaka – umiejscowienie poszczególnych elementów dostępna na ilustracji poniżej tekstu
1–3 graffiti z dzielnicy (jako przykład historii niechcianych, często marginalizowanych wizualnie – wrzuty, tagi)
4 2025 (zawsze haftuję datę na swoich tkaninach, by pamiętać kiedy powstawały i co konkretnie się wtedy działo)
5-6 drzwi prowadzące do jednej z podstawówek w dzielnicy; kraty w oknach zostały ozdobione przez papierowe wycinanki
7 papuga z placu zabaw w Parku Daniela Gralatha, cześć instalacji
8 naklejka-tęcza (jeden z pierwszych ‘mebli’, które zainstalowałem w tymczasowym studiu w Wadowicach, często się powtarza, często na nią patrzyłem)
9 “no war but class war” – wrzuta/graffiti w dzielnicy
10-12 graffiti/wrzuty
13 historia z warsztatów organizowanych w Klubie Dzielnicowym Aniołkowo:
Łabędzica zamieszkująca Opływ Motławy wypędziła swojego partnera z gniazda (łabędzie wiążą się na całe życie) i zajęła się wychowawywaniem potomstwa w pojedynkę. Osoba opowiadająca historię zaznacza, że pomimo formalnego rozstania, często widywała łąbędzicę ze swoim byłym konkubentem “po nocach”
14 góralski kapelusz, niskopienny (rysunek jednej z osób odwiedzających moje studio na południu Polski, gdzie powstawał “Polak z Gdańska”i. Symbol zwrotu do własnej tożsamości, korzeni, odrodzenia kultury regionalnej
15 wyhaftowany rysunek haftu stworzonego podczas warsztatów w Klubie Sąsiedzkim: róża
16 detal z dzierganego obrusa stworzonego przez jedną z mieszkanek dzielnicy
17 przedruk haftu z innej tkaniny (nawiązywanie do poprzednich realizacji, ta konkretna znajduje się w kolekcji sztuki współczesnej, obecnie na wystawie w NOMUS)
18 Szkoła Podstawowa nr 90 w Gdańsku prowadzi zajęcia dydaktyczne oraz świetlicę dla dzieci przebywających na oddziałach szpitala. Lis stworzony w technice coilingu (skręcania pasków papieru i łączenia ich w rzeźby) przez osobę prowadzącą świelicę. Nauczyciele (z humorem) wspominają, że czasem ciężko jest im odciągnąć młodych pacjentów od atrakcyjnych zajęć prowadzonych w świetlicy na rzecz wykonania, na przykład, zajęć matematycznych.
19 detal posadzki szpitala
20 historia z warsztatów opowiedziana przez uczestniczące dzieci: kotka Svorka, która utknęła na drzewie przez cztery dni, po czym została uratowana przez jednego z Braci Mniejszych, który wspiął się po nią na drzewo. Straż pożarna nie chciała zająć się zdjęciem kotki z drzewa (podobno robią to tylko na filmach). Kotce nic się nie stało, ale jak widać na rysunku, były to deszczowe dni
21 kasztany, rysunek wykonany podczas Dni Dzielnicy
22 Sołdek, detal; często uczęszczana przeze mnie trasa podczas ostatniego pobytu w Gdańsku
23–24 grafiti/wrzuty
25 data z inskrypcji z murów wydrapane przez radzieckich żołnierzy w 1945 roku na Aniołkach, zachowane do dzisiaj
26 grafitti/wrzuty
27 symbol wybrany przez uczestnika warsztatów: logo lokalnej cukierni o uroczej nazwie
28–29 coiling z podstawówki przyszpitalnej (patrz: punkt 18)
30 grafiti: trzy antifiarskie strzały: sumbol obecności ruchów antyfaszystowskich
31 osoby odwiedzające moje studio w Wadowicach, ale nie związane bezpośrednio z Aniołkami często chciały uczestniczyć w procesie budowania tożsamości (chciały coś od siebie dorzucić, rysunki często były bardzo intyicyjne, związane z ostatnimi wydarzeniami w życiu prywatnym konkretnych osób)
32 przeglądałem swoje stare szkicowniki z okresu, w którym mieszkałem w Gdańsku: element z rysunków na podstawie sądu ostatecznego Memlinga
33 rysunki z dni dzielnicy: zimowa sceneria z kuligu organizowanego w dzielnicy
34 kurki babci: jedną z osób regularnie odwiedzających moje studio w Wadowicach była moja 88 letnia babcia. również chciała uczestniczyć w procesie. Początkowo nieśmiało i wstydliwie narysowała kilka kurek i wiejskich zabudowań, po obejrzeniu gotowego haftu była bardzo zadowolona z efektu i zapraszała swoje koleżanki, by pokazać im swój wkład w tworzenie sztandaru
35 odwołanie do jednej z poprzednich prac, patrz punkt 17, tutaj: rzeźby religijne z włoskiego katalogu jednej z firm sprzedających wyposażenie dla świątyń
36 –
37 historie z warsztatów: jedna z uczestniczek wystawiała ostatnio Hamleta, dlatego wyhaftowała literę H
38 detal architektoniczny z dzielnicy: żeliwny płot
39 kurka, patrz punkt 33
40 obiekt wykonany na szydełku w klubie dzielnicowym przez jedną z osób prowadzących warsztaty dla mieszkańców
41 panie z klubu Seniorów Bursztynki (działającym przy budynku wn którym znajduje się rada dzielnicy oraz klub dzielnicowy) produkujące maskotki; zysk z ich sprzedaży wspiera działalność lokalnego hospicjum. Każda z pań zajmuje się produkcją konkretnej części maskotki, które później wspólnie są łączone w całość
42 jedna z pierwszych zarchiwizowanych prób zapisania własnego imienia przez moją siostrzenicę; znalezione w starych szkicownikach z okresu mieszkania w Gdańsku (LILY)
43 historia o czasie spędzonym w UCK, opowiedziana przez osobę, która spędziła kilka tygodni na jednym z oddziałów: nostalgiczne wspomnienie chodzenia na spacery wzdłuż ścieżki biegnącej wokół drzewa, latało dużo ambulansów-helikopterów, miłe chwile, czas na znalezienie spokoju
44 stare szkicowniki z okresu mieszkania w Gdańsku, portret współlokatorki (która również partycypowała w kilku wyhaftowanych symbolach)
45–46 lis-skinwalker, wspomnienie przywołane przez jedną z osób mieszkających w przeszłości na Aniołkach, obecnie w Warszawie: lis który spacerował po dzielnicy z butelką kefiru Krasnystaw w pysku. Pamiętam tego lisa, w 2020 wprowadził się do pustostanu na ul. Chmielnej, gdzie zatrzymał się ze swoją rodziną podczas pierwszego lockdownu
47 wspomnienie Klubu TKKF Dębniki, próba odwzorowania logotypu z pamięci
48–49 detal architektoniczny jednej z kamienic w dzielnicy (lwia głowa, symbol Gdańska)
50 detale architektoniczne: żeliwna metaloplastyka, kraty okienne w charakterystycznym kształcie
51 detale architektoniczne (snycerka)
52 jedna z osób regularnie odwiedzających moje studio przyniosła laurkę, którą dostała od jednego spokrewnionego z nią chłopca – jest to dla niej ważna pamiątka i zależało jej, by znalazła się na sztandarze: “Antoś dla Agaty – zaopiekuj się mną”
53 pierwszy szkic przedstawiający bardzo wczesne wyobrażenie o tym, jak będzie wyglądać sztandar
54 inskrypcja wydrapana przez radzieckich żołnierzy na murach dzielnicy przed (lub w) roku 1945:
“Chuj w dupę temu, kto chciał zająć Europę.” lub “Pieprzyć każdego, kto chciał okupować Europę.”
W obecnej sytuacji geopolitycznej nabiera zupełnie nowego znaczenia
55–58 szkice z plaży w Brzeźnie
59 nawiązanie do poprzednich prac autora: szklane obiekty
60 rysunek z jednej z Trójmiejskich plaż, wykonany przez osobę, z którą mieszkałem w Gdańsku (jej portret: patrz punkt 44)
61 tajemnicze inskrypcje, które pojawiły się nieopodal studia, w którym powstawał haft podczas lata 2025
62–63 graffiti z dzielnicy
64 historia jednej z Pań zamieszkujących dzielnicę od wielu dekad: jej mąż wychowywał się na Aniołkach i jako dziecko bawił się w porzuconym przez Niemców samochodzie. Zawsze zależało mu na odremontowaniu go. W pewnym momencie, samochód z przydziału dostał jeden z jego sąsiadów. Po latach negocjacji, udało mu się przejąć od niego samochód (poprzez uzgodniony barter, wymianę za charakterystyczną prasę i nagrania branży rozrywkowej) i wyremontować go. które samochód jest na chodzie. Dla Pani, która oprowadzała mnie po Aniołkach był to ważny symbol nawiązujący do przywiązania do dzielnicy i uważała, że powinien się tam znaleźć.
65 detal architektoniczny
66 frotka wykonana podczas warsztatów prowadzonych w Domu Sąsiedzkim
67 samochód-reklama znajdujący się w dzielnicy. Zastanawia mnie, w którą stronę zmierza rozwój Aniołków? Czy jest to miejsce, któremu jednak nie zagraża gentryfikacja, czy ten proces już postępuje?
68 archiwum: element ze szkicowników powstałych w latach mojego mieszkania w Gdańsku
69 historia opowiedziana przez seniorów z dzielnicy przywołujących problem braku toalet publicznych w parkach ustyuowanych w dzielnicy. Jeden z nich został pouczony przez straż miejską za załatwianie potrzeb fizjologicznych na terytorium parku. Mierząc się z ignorowaniem jego potrzeb przez władze, załatwił sobie zaświadczenie od urologa, które nosi przy sobie, rozwiązując swój problem i zyskując możliwość swobodnego zaspokajania swoich potrzeb.
70 kolektywna praca stworzona przez nauczycieli i wychowanków Szkoły Podstawowej nr 90 (przyszpitalnej) na potrzeby zbudowania sztandaru: logo i odciski dłoni
71 –
72 podczas moich rozmów w przestrzeni publicznej z osobami przebywającymi w dzielnicy rozpoczął ze mną rozmowę jeden Pan i zapytał co robię. Po chwili wypowiedział kilka anyimigranckich sloganów. Gdy spytałem go, czy chciałby spróbować narysować, co właśnie powiedział (wręczając mu kartkę i pisak) otrzymałem od niego rysunek serca z napisem “LOVE GDAŃSK”
73 zdekonstruowane pieczątki paszportowe użyte w moich poprzednich realizacjach: wizja przyszłości w której granice międzypaństwowe są otwarte, a pamięć o kształcie stempla paszortowego staje się rozmyta i odległa (osobista reakcja na punkt 72)
74 detal z notatki zostawionej dla mnie podczas okresu tworzenia pracy
75 trój-i-pól listna koniczyna znaleziona na Aniołkach przez jedną z osób biorących udział w współtworzeniu tkaniny
76 czołg-pomnik umiejscowiony w gdańskiej dzielnicy Aniołki, w alei Zwycięstwa. Obecnie jedyny czołg-pomnik na terenie miasta. Czołg stanowi radziecki czołg średni T-34 modelu 1941/42, z armatą F-34 (kaliber 76,2 mm) i zachowanym silnikiem
77 W nocy z 9 na 10 września 2025 roku rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, z czego część uległa zniszczeniu lub spadła na terytorium Polski. W sumie zidentyfikowano 21 dronów, z których 19 miało naruszyć polską przestrzeń powietrzną, a część z nich (ok. 16-17) spadła na ziemię w różnych lokalizacjach. Symbol wydarzeń mających miejsce podczas tworzenia pracy, który lokuje ją w konkretnym czasie.
78 pszczoły z fasady Szkoły Podstawowej nr 15
79 coiling z podstawówki przyszpitalnej (patrz: punkt 18)
80 rzemiosło: obiekt wyszydełkowany przez jedną z mieszkanek Aniołków
81 graffiti na ziemi w pobliżu przystanku tramwajowego: zdania są podzielone MMM czy WWW?
82 archiwalne szkicowniki z okresu mieszkania w Gdańsku: Borówka Basia (Świeżak), wspomnienie gorączki obecnej w społeczeństwie, która również stworzyła wokół siebie pewnego rodzaju tożsamość (tożsamość kolekcjonera, chęć posiadania; rysunek przedstawia moją Basię)
83 logo z jednej z fasad budynków znajdujących się w dzielnicy
84 archiwalne szkicowniki z okresu mieszkania w Gdańsku
85 rysunki osoby wspominającej zajęcia z anatomii na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym
86 token znaleziony w dzielnicy
87 szczegół architektoniczny
88 złamana huśtawka znaleziona w dzielnicy
89 graffiti
90 Żółty Wiadukt, rysunek z dni dzielnicy
91 rysunek z dni dzielnicy
92 graffiti
93 rysunek z dni dzielnicy: w prawym dolnym rogu zbliżenie na dzika, w prawym gównym rogu dmuchany zamek rozstawiony podczas dni dzielnicy
94 przedstawienie jednej z ostatnich prac wykonanych przeze mnie podczas wieloletniego pobytu w Gdańsku
95 symbol z transparentu wykonanego przy okazji masowych protestów w sierpniu 2020 roku
96 rysunki osoby wspominającej zajęcia z anatomii na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym: wizerunek profesora w jego gabinecie
97 sufit z budynku znajdującego się na terenie dawnego Gimnazjum Żydowskiego w Aniołkach
Agata Jarosławiec
Nagranie dźwiękowe – Teresa Jarosławiec.
Transkrypcja:
Wszyscy myślą, że to z powołania tam się idzie, czy co. Różnie, z wyboru. Uważałam, że to jakiś najlepszy taki zawód, że zawsze praca po tym będzie, nie. Była pewna praca po zakończeniu tej szkoły. Ojciec mi tam podpowiedział to, żeby pójść do szkoły pielęgniarskiej, bo pielęgniarki, praca pielęgniarki jest bardzo taka dobra, potrzebna. On był w sanatorium i mu bardzo się to podobało, ta praca (śmiech).No ale nie wszystkie będą pracować znowuż w sanatorium, nie. No tak, była potrzebna bardzo. Pomagało się, wiesz, pacjentom w różnych tam sprawach, sytuacjach, chorobach.
W szpitalu pracowałam na bloku operacyjnym, to tylko byłam tam instrumentariuszką, nie. Przygotować, sprzątnąć i przy zabiegu też podawanie narzędzi, to wszystko. A przy pacjencie to później, nie. Prawie 14 lat przepracowałam na bloku operacyjnym. No ale w czasach takich, gdzie się chodziło do cięć cesarskich, chodziło się do zabiegów ginekologicznych. Chirurdzy operowali razem z tymi ginekologami te zabiegi ginekologiczne i oprócz tego były jeszcze zabiegi kostne. A teraz to nie wolno im tego robić, bo muszą robić to ortopedzi. A wtedy chirurdzy wszystko robili. Instrumentariuszki chodziły i do zabiegów ginekologicznych, do drugiego budynku, wiesz. Się biegało noc nie noc po schodach na tamtą salę ginekologiczną, a tu chirurgiczną. A oprócz tego trzeba było robić opatrunki jeszcze i załatwiać ambulatorium jeszcze chirurgiczne. Teraz już tego nie ma, kiedyś to wszystko się trzeba było robić. Inne były te metody tego leczenia, byli pacjenci różni.
Jedni doceniali tą naszą pracę, a inni to… niektórzy starsi to im się to wszystko tak należało. I pacjenci niektórzy złe mieli zdanie o służbie zdrowia w ogóle, o pracy pielęgniarek. Już nie będę nawet mówić o tym (śmiech).Może źle się wyrażali niektórzy. A bo i pielęgniarki też były różne. Jedna była, wiesz, bardziej do pacjentów, a inne to były bardziej opryskliwe i krzyczały trochę. To może nie krzyczały, ale… Pielęgniarka to musiała wiesz wykonywać wszystko to, co lekarz ci każe. Kiedyś było tak, że schował mi, ginekolog schował narzędzie. Chciał sprawdzić, czy mam narzędzia policzone. Przypiął do prześcieradła pod stołem operacyjnym. A myśmy się tyle naszukały, to było gdzieś w nocy jakiś zabieg, cięcie chyba. A on chciał wiedzieć, czy my to znajdziemy, czy coś.
Na początku było to dużo lepiej. Było tak, że czasami jak przywozili dużo osób z wypadków, czasem dzieci takie, to najbardziej mi tak szkoda było. Takich wiesz jak oparzenia jakieś tam, dużo było takich urazów. Na przykład po sylwestrze ręce takie pokaleczone, to dużo było takich różnych. Później ci pacjenci przychodzili na opatrunki. Wszystko było w poradni, w ambulatorium. Wcześniej było w ambulatorium chirurgicznym, później było do poradni…. ci wszyscy z ambulatorium później przychodzili do poradni chirurgicznej nie. No to wtedy tych dzieci, to biedne takie.
Z lekarzami to różnie się układało, zależy też jaki lekarz. Jeden był bardziej taki i cię szanował, a inny to opryskliwie i wrzasnął albo coś tam. Ale raczej tam można było się jakoś z nimi dogadać. No ale nie wszyscy cię tam szanowali. Był… młodsi lekarze, a trzeba było mówić „panie doktorze”, a on do ciebie mówił per „ty”. A ileś tam lat młodszy ode mnie. No nie wszyscy, ale… Pielęgniarki kobiety mają lepsze podejście do tych pacjentów. No nie wszystkie, ale większość raczej jest. Dużo jest osób takich, wiesz, z powołania naprawdę. Mężczyźni to tak, nie są chyba tak do tego stworzeni (śmiech). Bardziej kobiety się nadają, bo bardziej są opiekuńcze, a mężczyźni to raczej nie. Oni bardziej do pomocy takiej przy pacjencie, żeby podnieść coś, pacjenta odwrócić, wiesz. A pielęgniarka to już czy umyć, czy przebrać, nie, takiego leżącego obłożnie. To jest praca potrzebna i coraz mniej jest tych pielęgniarek i jest mniej szkół takich, które kształcą. Pielęgniarki liceów już w ogóle nie ma. No co, można było tylko, wiesz, po tego ich porozmawiać, pocieszyć, czy coś tam. Czasem coś tam się dało, jakiś bandaż dziecku, jakąś strzykawkę taką, wiesz, zapakowaną. Nie, o sobie kto to tam myślał, raczej nie. Jak się, wiesz, raczej o pacjentach się myślało, a co tam ja.
Czasem przychodzili, wykrzykiwali. Czasem przychodzili pijani, ohoho, wykrzykiwali, czy w poradni ciągle im tam coś nie pasowało, albo kolejka, albo, wiesz, jeden szybciej wszedł, drugi później, to już, wiesz, krzyki były. No, jeszcze czasem kogoś trzeba było, wiesz, wziąć tak, żeby lekarz nie widział, żeby wziąć go na opatrunek tylko. No, to już tam się później oberwało, wiesz, i od lekarza, i od pacjenta, bo lekarz zaczął krzyczeć, wiesz. Co my to robimy, dlaczego, wiesz, pacjenta wcześniej się wzięło, czy coś tam. No, bo to jak tylko na sam opatrunek to można było wziąć, ale to nie, że my decydowałyśmy, to musiał lekarz zadecydować, a nie pielęgniarka. I nic, nie odezwać się do lekarza, za chwilę, wiesz, przychodziło to wszystko, jakoś się uspokoiło, nie. I lekarz dał sobie spokój, i jak zobaczył, że się ktoś nie odzywa do niego (śmiech), to, no bo wiesz, sam zawinił, no. A później coś mu trzeba było, coś mu potrzebne było, a wiesz, ta pielęgniarka mu była potrzebna do czegoś tam, nie. Do następnej jakiejś pracy, którą on powinien robić, a właściwie myśmy to robiły. Czy zakładanie gipsów, przecież to lekarz powinien robić, a robiłyśmy to my, pielęgniarki.
Ktoś musi pójść na ten, robić to pielęgniarstwo, ale, bo naród się starzeje, nie. Coraz więcej jest starszych osób, a młode to nie chcą iść do tych szkół, bo to wiedzą, co to, co to znaczy. Pacjentów, a różnie oni, wiesz, reagują i, no, byli tacy też pacjenci, wdzięczni, podziękowali, wiesz, jeszcze kawę ktoś przeniósł, czekoladkę (śmiech). Niektórzy pacjenci jeszcze są zadowoleni, jak przychodzą dziewczyny ładne, młode, zgrabne, no. Od razu lepiej się czują i szybciej dochodzą do zdrowia (śmiech). Jeszcze, jak, wiesz, uśmiechnie się, coś zagada, zażartuje, no i tak też bywa. No, swoją pracę lubiłam bardzo.
Nagranie dźwiękowe – Krystyna Połom, pielęgniarka.
Nazywam się Krystyna Połom, mam lat 94. Pracowałam w Kocborowie 11 lat, w Starogardzie, a 31 lat na Srebrzysku. Najbardziej rozpacz mnie ogarniała, jak przywozili dziesięcio-, dwunasto-, piętnastolatków. Wtedy bardzo przeżywałam, choć to nie były moje dzieci, ale i w tym zawodzie się nie płacze… A ja płakam, nie tylko ja, lekarze też. Trzeba być twardym, trzeba się opiekować chorymi. Chory nie może ciebie zobaczyć smutny. Bo on jest po to… co się dzieje, jeżeli opiekunka, siostra, pielęgniarka jest smutna, płacze, łzy jej lecą. To co się dzieje? Oni zaraz pytają.
Ja prowadziłam oddział dziecięcy. To jest straszne. Trochę trzeba psychologii znać, żeby się umieć jakoś zachować. Trzeba potem pamiętać, co się mówiło wczoraj, żeby jeszcze dzisiaj to powtórzyć. Przecież to trzeba jeszcze na drugi, na trzeci dzień powtórzyć, bo pacjent nie jest taki tępy. Mężczyźni nie lubią ciężko pracować. To jest bardzo ciężki zawód. To Angielka wprowadziła zawód pielęgniarki do zawodu ludzkości, bo to była usługa, tylko usługa. Pracowałaś 24 godziny, spałaś z chorymi. Przecież to po wojnie było tak, na psychiatrze.
Przychodziłam do pracy. Przede wszystkim było pierwsze – rozłożenie leków. Zmierzenie temperatury, ciśnienia, to było ważne. No i rozdanie jedzenia. Po śniadaniu rozdanie leków. A potem zabiegi, czy tam były opatrunki, czy były jakieś masaże, czy się szło na rentgen, czy były odmy robione, czy były badania sądowe, bo to jeszcze jest oddział podsądny. Czy się czekało na jakąś wizytę profesora, na obchód.
Mojej koleżance wyskoczył pacjent z czwartego piętra i się zabił. Mojej koleżance na innym oddziale. I chyba ze trzy nas było i chciałyśmy odejść. I miałyśmy dobrą pracę, dobrą pracę. Ale, no wiesz, lekarze wezwali, dyrektor tłumaczył, prosił. No i nie odeszłyśmy. Ja byłam chyba z pięć razy u dyrektora na rozmowie. Po tej sytuacji, żebym nie odeszła. Gdzie pani pójdzie? Gdzie pani lepiej zarobi? Gdzie pani będzie lepiej? Kto będzie panią szanował tak jak my? Bałam się, że na czwartym piętrze pracujemy, nie mamy krat. Były zawsze szpitale okratowane. A wtedy zrobili na styl angielski i nie były okratowane. Teraz są okratowane.
Nie tylko słuchali, ale pytali, rozmawiali. Zapraszali do gabinetu historii, czy jakieś dekursusy pisali, czy coś. Nie tylko ze mną, ale z pielęgniarkami. Mieliśmy szacunek, każda do siebie, nawet do salowej. Nawet salowa wołałyśmy na kawę, jak piłyśmy z lekarzami czy coś. No słuchaj, żeby nie poniżać ich, że my osobno, wy osobno. Nie, nie, nie. W tych latach, co ja pracowałam, to jeszcze był tak, wiesz, jak po wojnie szacunek dla każdego.
Ja prowadziłam insulinę ze śpiączki. I jak mój pacjent przyszedł po 16 latach, to była największa moja radość, że moja praca 16 lat. Pacjent nie wracał, bo niektórzy po pół roku. Niektórzy, wiesz, choroba wracała i pacjent wracał. Leków nie brał po prostu.
Myślisz, że my nie płakałyśmy, jak się Krzysiu pod Wrocławiem z pociągu wyskoczył i zabił. Miał 28 lat, inżynier. Nasz pacjent, urodziwy, piękny chłopak. I mówił do mnie, na mnie mówił. Ja dostałam taka książkę od niego i mówił, siostro, jadę tramwajem, ni stąd, ni zowąd. Odbiło mnie, szarpię, krzyczę, zaczepiam. Myślisz, że ja nie jestem człowiekiem? Ja se zdaję sprawę, co się ze mną dzieje. A nie umie opanować. Pacjenci mnie tu nawet odwiedzali czasami, niektórzy. Dostawałam i prezenty i kwiaty. Tak, ja bardzo lubiłam, no lubiłam swoją prace, o tak.
Jak w szkole uczyli, przed drzwiami trzeba było sobie powiedzieć: „Mocno trzymaj zęby, żeby za dużo nie powiedziała. To jest psychiatra”, to jest, wiesz. A taka ci powiem, taka byle jaka historia. Czterech milicjantów przyprowadziło pacjenta. Ja otworzyłam drzwi, ja. Ja otworzyłam drzwi w nocy, miałam noce. Kajdanki zdjęli pacjentowi i wpuścili nam. A pacjent do mnie mówi tak, siostro, my sobie poradzimy. Niech idą te gliny. To było największe zdarzenie w mojej pracy, bo były i bicia i najróżniejsze, wiesz. Ich pasje wiązanie i krępowanie, no wiesz, jak na psychiatrze. Byli pacjenci krępowani i to parę tygodni niektórzy leżeli w kaftanach bezpieczeństwa. Jak pracowałam w Kocborowie, to przez taką piętnastolatkę dziewczynę, ona krzyczała, że nie mam szkoły, nie mam rozumu i nie wiem, co to znaczy być młodym. I ona mnie ugryzła. Miałam chyba z 20 lat ślad. Wiesz, tutaj ugryzienia, tu w pierś mnie ugryzła. A tak nie, to jeden, jedyny raz przez te 40 lat. Lekarz zadzwonił, że bardzo jest bujna, że jest głośna, że jest bardzo podniecona, że będzie ciężko. No ale nas było dwie, a milicjantów było czterech. Ale jakoś tam sobie poradziłyśmy. Ona potem była moja taka, wiesz, sprzyjaźniła się ze mną. Taka Małgosia tu przychodziła do mnie. Miała samochód, przyjeżdżała.
Wiesz, tak szczerze, to taki był przymus. Mój tata chciał, żebym poszła na prawo. Tak bym nie mogła, było nas za dużo, żeby iść do szkoły. Trzeba było iść tam, gdzie dali internat, jedzenie i pracę. Byłam uczciwa, ja bardzo byłam uczciwa, ja bardzo uczciwie pracowałam. Sama to o sobie mówię. Byłam naprawdę uczciwa. Zawsze zdawałam sobie sprawę, że każdego ten los może psychicznie spotkać. Bo to nie jest choroba serca czy wątroby, czy płuc, czy czegoś. To jest choroba umysłu. A nie mają na to leków. Do dziś nie mają, nie wiedzą, skąd jest schizofrenia. No nie wiedzą. To był mój wybór. To ja wybrałam sobie. Doszłam do wniosku, że jak cię angażują, to ciebie namawiają. Tłumaczą, mówią.
Ja byłam wysoka tęga. Miałam metr sześćdziesiąt tam osiem, a ważyłam siedemdziesiąt trzy kilo. Ja pamiętam swoje przyjęcie do pracy. Wszystkie pielęgniarki na psychiatrze, te wszystkie są… No teraz nie wiem, nie wiem. Przecież kupę lat nie pracuję, ale były wszystkie. Wysokie, jak to mówił pacjent. Kobieta nie jest przystojna, ale wy wszystkie jesteście przystojne. Wysokie, dobrze zbudowane. Czy tam Stasia, czy ja, czy… No wszystkie, wszystkie. Od takich Litków-Cimanowskich, to tam było ze trzy biedy. Mieli konferencje, mieli swoje szkolenia, mieli spotkania. Spotykali się, omawiali. Dużo było chorych podsądnych. No i co ci powiedzieć, no psychicznie chorzy. Ja mam nawet jeszcze tam do dziś. Pomowa wam powie. Pan doktor trzy dni nie da rady oddziału prowadzić, a ja dwa tygodnie dam radę. Tak mówiłam i tak zostało. Do dziś to powtarzają. Pomowa wam powiedziała, że trzy dni lekarz nie pociągnie oddziału, a ona dwa tygodnie pociągnie bez lekarza. Po pielęgniarkach też zostają różne, wiesz, takie anegdotki i tak wspomnienia. Nie, ja przede wszystkim miałam szacunek. Mnie szanowali, o tak powiem ci. Czy to był Bystrzanowski, czy to był ktokolwiek, jaki Bukowski czy nie Bukowski. Lekarze. Aa o kobietach tu już nie mówię. Przecież Targońska do dzisiejszego dnia. Jak mam teraz u Zegarskich, to Targońska, jeszcze pytała się jak ja się czuję, co słychać, czy coś potrzebuję. Mówię, że nie, mam rodzinę, nie potrzebuję niczego.
Ja myślę, że tak. Że rodzinie to się tłumaczy i się mówi jeszcze tydzień, jeszcze dwa i będzie dobrze, dobrze się zanosi, leczenie jest, dobrze idzie. Wiesz, no tak, nie umiem się wyrażać. Dawałyśmy im leki, tłumaczyłyśmy jak mają dawać, jak mają tych chorych w domu, żeby jak najdłużej w domu. Żeby nie mówić, że ty wariat, przede wszystkim psychicznie nastawić się do chorych, nigdy nie mówić słowa: ty głupku, ty wariat. W domu rodzina powinna się bardzo, bardzo pilnować.
Alicja Biała
Jak wysiać lipę w listopadzie (naturalnie) – instrukcja
1. Przygotowanie nasion
Włóż nasiona lipy do wody na 24 godziny
- te, które opadną na dno – zostaw
- te, które pływają – wyrzuć
2. Miejsce wysiewu
Możesz siać:
- bezpośrednio w ogrodzie
- do doniczki/skrzyneczki, którą zostawisz na zewnątrz
3. Ziemia
Użyj lekkiej, przepuszczalnej mieszanki: ziemia ogrodowa + piasek (w przybliżonych proporcjach 3:1).
4. Wysiew
- Wysiej nasiona w większych odstępach.
- Przykryj ziemią na ok. 1 cm.
- Podlej delikatnie, żeby ziemia była wilgotna, ale nie błotnista.
5. Zima
Nie przenoś wysianych nasion do domu.
Doniczka/ziemia powinny być całą zimę na dworze: mróz, deszcz i śnieg naturalnie przygotują nasiona do kiełkowania.
6. Wiosna
Nasiona zaczną kiełkować w okresie marzec–maj.
Uzbrój się w cierpliwość – lipa kiełkuje powoli.
7. Rozsadzanie
Gdy siewki mają 2–3 pary listków, przesadź je do osobnych doniczek lub na rozsadnik.
